Jak powstaje projekt wnętrza marzeń? Od pierwszej rozmowy do domu, który opowiada Twoją historię.

Projekt wnętrza zaczyna się dużo wcześniej niż wybór sofy.

Wiele osób myśli, że projektowanie wnętrz zaczyna się od wyboru kolorów ścian, pięknych mebli czy dodatków. Prawda jest jednak zupełnie inna. Dla mnie projekt wnętrza zawsze zaczyna się od funkcji. To ona jest fundamentem wszystkiego, co powstaje później.

Kiedy pierwszy raz wchodzę do domu lub mieszkania, bardzo często już po kilku minutach wiem, czego temu wnętrzu brakuje. Widzę jego potencjał i dostrzegam miejsca, które wymagają zmian. Od razu wyobrażam sobie, gdzie naturalnie powinna stanąć sofa, gdzie dwa fotele stworzą przytulną strefę rozmów, a gdzie znajdzie się stół będący sercem domu.

Nie zastanawiam się jeszcze nad kolorem zasłon czy rodzajem lampy. Najpierw widzę przestrzeń i sposób, w jaki będzie funkcjonowała każdego dnia.

To właśnie dlatego uważam, że dobry projekt wnętrza nie zaczyna się od estetyki. Zaczyna się od życia.

Funkcjonalność jest piękna

Przez lata pracy nauczyłam się jednego, nawet najpiękniejsze wnętrze przestaje cieszyć, jeśli nie jest wygodne.

Można stworzyć zachwycający salon, który będzie wyglądał jak z okładki magazynu.

Ale jeśli nie będzie miejsca na odłożenie książki, schowanie dziecięcych zabawek czy przechowywanie codziennych przedmiotów, po kilku miesiącach zacznie panować chaos.

Dlatego podczas projektowania ogromną uwagę poświęcam przechowywaniu.

To jeden z elementów, który często pozostaje niewidoczny na gotowych zdjęciach realizacji, a jednocześnie ma największy wpływ na komfort życia.

Ja zawsze zadaję sobie pytania:

  • Czy w tym domu wszystko będzie miało swoje miejsce?
  • Czy codzienne korzystanie z tej przestrzeni będzie intuicyjne?
  • Czy za pięć lat mieszkańcy nadal będą zadowoleni z tych rozwiązań?

Nie projektuję wnętrz tylko po to, aby dobrze wyglądały na zdjęciach. Projektuję je po to, aby dobrze służyły ludziom.

Bo właśnie wtedy są naprawdę piękne.

Rozmowa z klientem to najważniejszy etap projektu

Dopiero kiedy wiem, jak będzie funkcjonowała przestrzeń, zaczynam poznawać jej mieszkańców.

Każdy projekt rozpoczynam od rozmowy.

Nie interesuje mnie wyłącznie metraż czy budżet. Chcę dowiedzieć się, jak wygląda codzienność moich klientów.

Czy gotują razem?

Czy często zapraszają rodzinę?

Czy pracują z domu?

Czy lubią spędzać wieczory przy kominku?

Jak odpoczywają?

Jakie przedmioty mają dla nich wartość sentymentalną?

To właśnie odpowiedzi na te pytania sprawiają, że projekt przestaje być zwykłą aranżacją, a staje się wnętrzem szytym na miarę.

Kolory budują emocje.

Kiedy funkcja jest już dopracowana, przechodzę do kolejnego etapu.

Kolorystyki.

Kolory nie są przypadkiem.

One wpływają na nasze samopoczucie każdego dnia.

Dlatego nie pytam wyłącznie o ulubiony kolor. Staram się zrozumieć, jakie emocje klient chce odczuwać we własnym domu.

Jedni marzą o wnętrzu pełnym światła i spokoju.

Inni chcą przytulności.

Jeszcze inni elegancji, która będzie ponadczasowa.

Dopiero wtedy zaczynam budować paletę materiałów, tkanin, drewna, kamienia i detali.

Styl jest początkiem, a nie celem.

To chyba moment, który najbardziej odróżnia moje podejście do projektowania.

Większość klientów przychodzi z określeniem stylu.

„Szukam wnętrza w stylu japandi.”

„Podobają mi się wnętrza skandynawskie.”

„Marzy mi się Mid-Century Modern.”

I to jest świetny punkt wyjścia.

Ale tylko punkt wyjścia.

Nigdy nie traktuję stylu jako sztywnej instrukcji.

Moim zadaniem nie jest odtworzenie zdjęcia z Pinterestu.

Moim zadaniem jest stworzenie wnętrza, które będzie należało wyłącznie do moich klientów.

Dlatego bardzo często łączę różne style.

Dodaję element klasyki do nowoczesności.

Łączę naturalne materiały z eleganckim detalem.

Wprowadzam sztukę, która nadaje wnętrzu indywidualny charakter.

To właśnie dzięki temu powstają przestrzenie, których nie da się zamknąć w jednej kategorii.

I właśnie takie wnętrza kocham najbardziej.

Nie projektuję pod trendy.

Trendy są piękne.

Inspirują.

Pokazują nowe rozwiązania.

Ale nie powinny być fundamentem projektu.

Jeżeli całe wnętrze zostanie zbudowane wokół jednego trendu, za kilka lat bardzo szybko zacznie wyglądać nieaktualnie.

Dlatego zamiast ślepo podążać za modą, wolę budować ponadczasową bazę.

Dobre proporcje.

Naturalne materiały.

Szlachetne drewno.

Kamień.

Piękne światło.

A trendy?

Niech pojawiają się w dodatkach.

W poduszkach.

W dekoracjach.

W sztuce.

To elementy, które łatwo zmieniać wraz z upływem czasu.

Cała reszta powinna zostać z mieszkańcami na wiele lat.

Koncept to historia całego domu

Dopiero kiedy funkcja, potrzeby klientów, kolory i materiały są już przemyślane, zaczynam budować koncept całego wnętrza.

To jeden z moich ulubionych etapów.

Powstają moodboardy.

Dobieram tkaniny.

Kamienie.

Drewno.

Oświetlenie.

Meble.

Detale.

Każdy element zaczyna opowiadać tę samą historię.

Dzięki temu dom staje się spójny.

Przechodząc z jednego pomieszczenia do drugiego, nie czujemy przypadkowości.

Każda przestrzeń jest inna.

Ale wszystkie tworzą jedną całość.

To detale budują wyjątkowe wnętrza

Jestem osobą, która ogromną uwagę poświęca detalom.

Często projektuję własne meble.

Tworzę łóżka od podstaw.

Projektuję pufy.

Dobieram nietypowe tkaniny.

Szukam lokalnych rzemieślników.

Dlaczego?

Bo bardzo często gotowe produkty nie dają mi jakości ani proporcji, których oczekuję.

Projektowanie wnętrz nie kończy się na wyborze mebli z katalogu.

Czasami najlepsze rozwiązania powstają właśnie wtedy, gdy tworzymy je od zera.

Wnętrza powinny dojrzewać razem z mieszkańcami.

To chyba najważniejsza myśl, która towarzyszy mi przy każdym projekcie.

Nie chcę tworzyć wnętrz na dwa sezony.

Chcę tworzyć domy, które za dziesięć lat nadal będą piękne.

Takie, które z czasem nabierają charakteru.

Do których można dodać nowy obraz.

Ulubiony fotel.

Pamiątki z podróży.

Nowe tekstylia.

Nie trzeba robić generalnego remontu.

Wystarczy nadać wnętrzu nową warstwę emocji.

Bo dobrze zaprojektowany dom żyje razem z jego mieszkańcami.

I właśnie dlatego wierzę, że najlepsze wnętrza nie starzeją się.

One dojrzewają.

Jak wygląda współpraca ze mną?

Jeżeli zastanawiasz się, jak wygląda cały proces projektowy od pierwszego spotkania, przez układ funkcjonalny, moodboardy, wizualizacje, dokumentację techniczną aż po nadzór nad realizacją, przygotowałam kilka pakietów współpracy dopasowanych do różnych potrzeb.

Każdy projekt prowadzę z taką samą dbałością o funkcję, estetykę i detale, ponieważ wierzę, że to właśnie one decydują o tym, czy wnętrze będzie zachwycało nie tylko dziś, ale również za wiele lat.

Jeżeli chcesz zobaczyć, jak krok po kroku wygląda współpraca ze mną oraz który pakiet będzie najlepszy dla Ciebie, zajrzyj tutaj:

Być może właśnie tam zacznie się historia Twojego wymarzonego domu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *